Data wyprawy: 2016-07-23


Zamek Ogrodzieniec – ruiny zamku leżącego na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, który został  wybudowany w systemie tzw.Orlich Gniazd. Określa się go jako najpiękniejszy i największy zamek Jury. Początki architektury obronnej w Podzamczu sięgają czasów Bolesława Krzywoustego, kiedy to na skalistym wzniesieniu Góry Birów powstał obronny gród, obsadzony drużyną strzegącą granic przed najazdami książąt czeskich.

Za początek upadku zamku w Ogrodzieńcu można przyjąć okres potopu szwedzkiego z lat 1655-1660. Podobnie jak inne zamki na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, tak i ten nie oparł się Szwedom, którzy zgodnie ze swoim zwyczajem zamek splądrowali i spalili. Mimo bardzo poważnych zniszczeń w drugiej połowie XVII wieku nowy właściciel podjął próby odbudowy zamku. Wzmocniono mury obronne, postawiono nowe stajnie. Niestety wysiłek poszedł na marne. Pół wieku po potopie szwedzkim słaba Rzeczpospolita stała się areną kolejnej wojny- tym razem północnej. W 1702 roku wojska króla szwedzkiego Karola XII spaliły zamek, co okazało się być gwoździem do trumny Ogrodzieńca. Obiekt stopniowo popadał w coraz większą ruinę, by w 1810 roku niegdyś dostojną rezydencję magnacką opuścili ostatni mieszkańcy. Przez kolejne dekady ruiny wykorzystywano jako źródło budulca, co doprowadziło do jeszcze większej dewastacji.

Ciekawostki i legendy:

W tym urokliwym zameczku ekranizowano filmy jak „Janosik” „Rycerz” czy „Zemsta”

A. Wajdy. A najciekawszą legendą jest legenda o czarnym psie. Starsi ludzie mówią, że na Zamku Ogrodzienieckim w Podzamczu w nocy straszy ogromny czarny pies, który ciągnie za sobą długi na trzy metry, brzęczący łańcuch. Owo tajemnicze zwierzę widywali już przed pierwszą wojną światową ich ojcowie i dziadkowie. Wspominali, że nocą żaden koń nie ośmielił się przejść zamkowej bramy, mimo iż zewnętrzny dziedziniec pachniał soczystą, świeżą trawą.

W odkrywaniu tajemnic zamku wzięli udział: Grzegorz Karkos, Paweł Wasilewski, Karol Kubasik i Sławomir Tarnowski